podróże w czasie są równie fascynujące jak te w przestrzeni. niektóre wycieczki prowokuję sama, do innych skłaniają mnie okoliczności: wzruszenia, opowieści czy gesty. odbywam także wyprawy zupełnie wewnętrzne, w poszukiwaniu granic, których dawno nie przekraczałam, oraz tego, co gdzieś po drodze zgubiłam, o czym zapomniałam. oswajam się z myślami, oswajam nowe słowa, np. spokojnie, dobrze. jeszcze tylu rzeczy muszę, a właściwie chcę się nauczyć…
przestrzeń też wabi. polskie morze, włoskie wakacje, Paryż… Paryż? wypadałoby wreszcie przestać odgrażać się. ale najpierw morze. może.

w sobotę zobaczę morze i powiem mu, że nadciągasz!
drżyj, morze :)
wszyscy mają morze. albo właśnie mieli. albo będą mieli.
ja też chcę…
9 lat nie byłam nad polskim morzem. Oglądam tylko zdjęcia z wakacji współpracowników. Nadal tłum
nad morze…!? – najwyżej w góry…:)
ja też…! ja też…!:)
–> matka chrzestna:
kamon!
(a może chcesz pomieszkać chrześnicą?)
–> umiarkowana:
mój ostatni raz (sprzed czterech lat) właściwie nie liczy się, bo podczas koncertu stałam plecami do Bałtyku, a następnego dnia towarzysze nie dali mi szansy na spotkanie z falami.
za to w tym roku widziałam już kawałek oceanu i innego morza. a we wtorek rano przywitam się z naszym.
–> NDBW/BSKD:
zwielokrotnienie osobowości?
…o kogo pytasz…?:)
…nie ma mnie w domu…
zobaczyłam morze, bardzo jestem zadowolona.
mniej zadowolona jestem z trzygodzinnego opóźnienia pociągu.
przez dwa dni miałam chyba więcej przygód niż przez ostatni miesiąc ;-)
ahoj, przygodo!