jest barwnie

ostatnie dni przemknęły tak szybko, że nie miałam kiedy zająć się wątkiem martyrologicznym (niebieska okładka, w środku wynik sprzed roku, słowo, które wszystko zmieniło) ani romantycznym (czy może być za dobrze?).

sobota po drugiej stronie lustra. przedsmak innej fuksji. ukradkowe podglądanie świata.

zapachniało jesienią. w powietrzu zawisło coś schyłkowego, podszytego chłodem, dymem z ogniska  i smutkiem bez powodu. z niedowierzaniem oglądam pierwsze szeleszczące liście — trochę nieprawdziwe, jakby ktoś porozrzucał na trawnikach rude papierki po cukierkach. lubię ten czas, tę perwersję późnego sierpnia, intensywność kolorów i smaków. ale zanim całkiem oddam się jesieni, lecę na spotkanie z latem w Lombardii. włoskie wakacje tuż, tuż, w zasięgu samolotu w kolorze fuksji.

Opublikowane w:  on poniedziałek, 25.08.2008 at 11.44 Komentarze (9)

odliczanie, polowanie, zaklinanie

przerwa na życie: bardziej realne, mniej wirtualne. atrakcje panieńskie, ślubne i inne okoliczności łagodzące sprawiły, że nie po drodze mi było do komputera. teraz co prawda jestem w pobliżu, tzn. palcami na klawiaturze, ale myślami już na wakacjach. jeszcze niedawno odliczałam czas do wyjazdu w niewyobrażalnie długich miesiącach, potem w tygodniach — a to już za kilka dni!

mam ostatnio problem ze słowami (tymi osobistymi, bo ze służbowymi rozprawiam się bez większych trudności, gdy tylko uda mi się wygrać walkę z letnim rozleniwieniem). zamykam oczy, ruszam na łowy. wabię słowa. kiedy już je doganiam, asekuruję się jakimś „zdaje mi się, że zaczynam…”, zanim padną te właściwe. nie mogę nadziwić się sobie, swojemu milczeniu, strachowi przed ponazywaniem tego, co jest, co właśnie się przydarza. ja, dzielna poskramiaczka bestii, zaklinaczka słów.

Opublikowane w:  on wtorek, 19.08.2008 at 13.50 Komentarze (5)

pełnia

upał odpuścił, lato dojrzało. pomidory smakują pomidorami, ogórki ogórkami, słodki sok brzoskwiń spływa po palcach.

rozmawiamy o życiu. latami, na raty, z przerwami. z A.: po sąsiedzku, w kuchni, o piątym wejrzeniu i seriach wzruszeń. z D.: tak jakbym to ja była czasem starszą siostrą. z O.: w Puławach, w Londynie, w Warszawie — o tym, co ważne.

w głowie aż huczy od myśli, które domagają się wyrazu. wciskam więc te abstrakcje w foremki słów, robię babki z piasku, dziwię się ich kształtom. uczę się mówić. oswajam, pozwalam się oswajać. „oswoić” znaczy „stworzyć więzy” (żeby odpocząć po lekturze „Niewiedzy”, czytam… „Małego Księcia”. w wersji papierowej oczywiście).

Opublikowane w:  on czwartek, 07.08.2008 at 18.33 Komentarze (11)

między nami, kotami

…czyli minirozmówki polsko-greckie:

2 x Ola: podarowała torebkę (prosto z Hellady) i zrobiła zdjęcie.

Opublikowane w:  on środa, 06.08.2008 at 16.52 Komentarze (2)

zły kot

Pannacotta jest prawdziwym aniołem: słynie z łagodnego usposobienia, nie drapie, rozrabia w granicach normy, ostatnio zrobiła się jeszcze bardziej przymilna, czuła i towarzyska… jednak niekiedy pokazuje zupełnie inne oblicze. zapewne nikt nie uwierzy, że to była niewinna mina, zaprezentowana podczas wieczornych igraszek:

zbliżenie:

(zdjęcie popełnił J.)

chyba powieszę na drzwiach tabliczkę: UWAGA, ZŁY KOT!

natomiast sobie powinnam sprawić jakiś zaawansowany system do ostrzegania otoczenia o podłym, zołzowatym nastroju. może dzwonek na szyi albo t-shirt z odpowiednim napisem? co prawda humor-psychobójca dość szybko mija, ale zostają wyrzuty sumienia z powodu spojrzeń, przemilczeń, niedopowiedzeń i zupełnie niepotrzebnych zgryźliwości.

Opublikowane w:  on piątek, 01.08.2008 at 12.04 Komentarze (14)