był sobie plan. rozchorowało mnie, nie wyszło. ale i tak weekend zaliczam do udanych — mimo zakichania, sinusoidalności nastrojów, zawirowań myślowych i dezorientującej zmiany czasu. a że z onym, czy raczej z jego upartą nierozciągliwością, wciąż mam problem, zaprezentuję Państwu jedynie szybki weekendowy fotostor (termin wziął się stąd). słowa inną razą.
sobota. w drodze na urodziny Bobkowskiego. ot, zamyślenie:

bracia Quevedo, podopieczni Boba, właśnie kroją tort:

dementi: nie próbowałam odjechać tym rowerem!

jeden z moich ulubionych cytatów:

jednak ten lubię jeszcze bardziej:

(z dedykacją dla Mademoiselle Q.)
aha, wystawa zostaje w Podchorążówce aż do grudnia! niezmiennie polecam. widziałam ją trzy razy, ale chyba wrócę, żeby spokojnie obejrzeć film.
niedziella, ha!

zabrakło węża:

huśtawka jest dobra na wszystko:

(na huśtawkę nastrojów też).
fot.: J.





