przesilenie styczniowe

rower kurzy się w kącie pokoju. czasem przyłapuję się na tym, że głaskam go po ramie albo po kierownicy. a na jodze, w pozycji Supta Baddhakonasana (łatwiej zrobić niż wymówić), którą zwykle rozpoczynamy zajęcia, równie bezwiednie włącza mi się wizualizacja — przejażdżka w pogodny dzień…

zima zanikła. do wiosny daleko. deficyt ciepła, światła słonecznego, kolorów innych niż szary. taka pora roku nie powinna istnieć. może trzeba zebrać podpisy pod petycją? i do odpowiednich władz ją wystosować?

uprasza się o skrócenie okresu zimowego z ustawowych pięciu do postulowanych dwóch miesięcy, gdyż w obliczu takich oto okoliczności przyrody normalne funkcjonowanie oraz zachowanie względnej równowagi psychicznej niemalże przez połowę roku jest co najmniej utrudnione, a niekiedy wręcz niemożliwe. argument, jakoby inni (np. Skandynawowie) mieli gorzej, nie przekonuje niżej podpisanych, choć łączą się oni w bólu istnienia z ludami północy.

powyższe rozwiązanie nie tylko wpłynie pozytywnie na zdrowie psychiczne obywateli, ale także przyczyni się do zachowania tradycyjnej różnorodności, czyli czterech pór roku, które ostatnio zostały zastąpione dwiema, tzn. zimową i letnią, z krótkimi okresami przejściowymi, mającymi imitować wiosnę i jesień.

z wyrazami szacunku oraz nadzieją na pozytywne rozpatrzenie sprawy,

…………………
…………………
…………………

Opublikowane w: on środa, 28.01.2009 at 19.41 Komentarze (6)

zapachniałło

niniejszym złamałam się i zmieniłam zdanie. w robieniu placka ważny jest nie tylko zapach wydobywający się z pieca, obejmujący we władanie cały dom. efekt też bywa istotny. ten przeszedł moje najśmielsze oczekiwania — przynajmniej smakowe, bo forma dzieła pozostawia wiele do życzenia. à propos życzeń: na urodziny chcę formę do mufinek i zapas papierowych papilotów. bo te moje mufinki-niemufinki to profanacja, nawet jeśli smakują obłędnie czekoladowo, z nutką cynamonu i najprawdziwszego olejku z pomarańczy.

mufffinkowo

Opublikowane w: on czwartek, 22.01.2009 at 23.58 Komentarze (8)

przegląd

nic na to nie poradzę, że za każdym razem, kiedy tam jadę, jestem aż tak zdenerwowana. nawet jeśli to wizyta bardziej kurtuazyjna niż kontrolna, bo przecież mam ze sobą komplet ślicznych wyników badań…

następny przegląd onkologiczny w listopadzie. duży, trzydniowy. znowu będę świecić.

Opublikowane w: on środa, 21.01.2009 at 19.28 Komentarze (7)

jeden procent

przyznaję, miała być prywata — bo to fajna fundacja, bom osobiście zainteresowana i zaopiekowana. jednak zmieniłam zdanie. ktoś potrzebuje tego procenta bardziej niż ja.

jest taki mroczny chłopiec… wtedy w Krakowie trzymał mnie za rękę i klął mojego raka, moją panikę, mój strach. ja czekałam na operację, on miał jechać w trasę koncertową na wschód. kiedy po wszystkim dochodziłam do siebie, trafiłam na nagłówek newsa o wypadku polskiego zespołu. zanim przeczytałam artykuł, czułam, wiedziałam. cholerna intuicja. cholerny niefart.

jeśli nie macie pomysłu, na jaki cel przeznaczyć 1% podatku od ubiegłorocznych dochodów, proszę, podarujcie go Adrianowi. żeby mógł zwymyślać mnie, kiedy mu powiem: hej, twardzielu, zobacz, jaką mam rokendrolową bliznę

tutaj opis sposobu, a tu kilka słów o A.

Opublikowane w: on piątek, 16.01.2009 at 3.04 Komentarze (2)

jednak

jednak za każdym razem przychodzi ten strach, z zewnątrz prawdopodobnie niezrozumiały. taki, z którym trzeba zmierzyć się sam na sam. co dalej? dalej jest ulga, też nie do opisania. i niech tak zostanie.

na przegląd onkologiczny trzeba stawić się z wynikami badań. już wiem, 21 stycznia będę spokojniejsza.

blizna blednie.

Opublikowane w: on środa, 14.01.2009 at 22.30 Komentarze (4)

marchewka

działa lepiej od bata. szczególnie zimą, kiedy żadne trzeba, powinnam ani wypadałoby nie jest dla mnie wystarczająco przekonującym argumentem. dlatego — żeby dotrwać do wiosny i samoczynnie zacząć chcieć — muszę umieścić w zasięgu wzroku jakąś marchewkę. marzył mi się Rzym, wygrał wietrzny Dublin. wieczny Rzym zaczeka…

printer

podglądanie dublińskiej marchewki:

to wcale nie jest smutna pieśń!

Opublikowane w: on sobota, 10.01.2009 at 22.59 Komentarze (11)

opowiem Ci bajkę…

j

Opublikowane w: on piątek, 09.01.2009 at 21.53 Komentarze (6)

kącik malkontenta

zimowe

zią, zią, ziąbbb. co prawda dzięki takim okolicznościom przyrody w moim ulubionym parku było przepięknie, ale wkrótce dosięgło mnie przeziębienie, zemsta miasta P. do tego jeszcze zemsta zimy: pęknięta rura, doba bez wody. i jak tu nie marudzić?

Opublikowane w: on wtorek, 06.01.2009 at 21.03 Komentarze (7)