nie lubię tego momentu mniej czy bardziej nocną porą, kiedy wraz z dniem, tuszem z rzęs i różnymi śladami zużycia zmywam z siebie cienką warstewkę odporności na świat, na własne czarne myśli. nie lubię też nastroju z gatunku „rzucić by to wszystko”, nawet jeśli akurat w tej chwili „wszystko” oznacza „właściwie niewiele”.
wszystko
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://ministerstwoslow.wordpress.com/2009/06/08/wszystko/trackback/

Przynajmniej raz na tydzień mam ochotę rzucić wszystko. Rozmyślam na tą wspaniałą ideą przez jakieś pięć minut, po czym się rozmyślam. I nici z mojego rzucania.
może się nie myj! unikniesz tego momentu.
–> qqina:
bo żeby rzucić tak porządnie, najpierw trzeba zebrać się w sobie. a to zwykle najtrudniejsze.
–> cyberkot:
niech żyją proste rozwiązania ;)