trój-kącik

kącik przyjemności: poranne pomruki Pannacotty. śniadanie nad śniadaniami: jajka na miękko i własnoręczny majonez. garnek ciecierzycy do dań różnych. książka o pani Sand i panu Chopinie (ach, romantyczne perwersje i smaczki…). kącik dobrych wieści: raczej nie zagipsują mi stopy. kącik zadziwień: obawiam się, że mogę polubić nową pracę.

Opublikowane w: on niedziela, 26.07.2009 at 15.46 Komentarze (7)

matrioszka ministerialna

w rześki poniedziałkowy poranek przebrałam się za biurewnę, po czym ruszyłam ku instytucji bardzo kulturalnej (ahoj, przygodo, tam mnie jeszcze nie było) — bo spodobała mi się konstrukcja „ministerstwo w ministerstwie”, czyli matrioszka taka. ciekawe, jak szybko zacznę narzekać na ustabilizowane życie zawodowe… Mesdames et Messieurs, przyjmuję zakłady ;)

Opublikowane w: on poniedziałek, 20.07.2009 at 15.35 Komentarze (13)

dobrze, lepiej, najlepiej

to chyba niemądre, ale obawiam się tych nielicznych momentów, kiedy wydaje mi się, że dotykam pełni, że jest dokładnie tak, jak powinno być. boję się chwil zadowolenia, od opuszek palców aż po końce włosów, i pewności, że wiem, czego chcę, a czego nie chcę. zupełnie jakby było coś podejrzanego w tej satysfakcji, jakbym zaraz miała wpaść w zastawioną przez siebie (na samą siebie) pułapkę.

najdziwniejsze, że stan ów nie zależy w zbyt dużym stopniu od tzw. spraw zewnętrznych. od oczekiwania na decyzje i podpisane dokumenty, od wszystkich Amsterdamów, obecności, nieobecności, odległości, od odcinków prywatnej telenoweli, stanu konta, zawartości lodówki czy innych ważnych czynników, które pozornie warunkują tu i teraz.

dobrze, lepiej. najlepiej nie mówić już nic.

Opublikowane w: on piątek, 17.07.2009 at 1.45 Komentarze (6)

3

Amst — Just 2:0. do trzech razy sztuka… a Pannacotta dostała trzy zastrzyki. i pewnie będzie ich więcej.

Opublikowane w: on czwartek, 16.07.2009 at 11.48 Komentarze (2)

„s” jak…

…słowo, którego dawno tu nie było: spokój. mogłoby tak zostać. składowe? wódka w parku wypita, a właściwie wino, po zachodzie słońca, w ramach zabawy w młodych kontestatorów (chwała wygodnym, ergonomicznym pomnikom). nowe okulary, przez które trochę inaczej patrzę na świat. a na horyzoncie ponownie Amsterdam. może tym razem uda się. po prostu.

wszystko przez tę pieśń. prawie wszystko.

Opublikowane w: on niedziela, 12.07.2009 at 1.12 Komentarze (2)

czy te oczy mogą? mogą!

mam wzrok naćpanej sarenki i prawdziwą głębię spojrzenia. pan długo zaglądał mi w oczy, ale chyba nie uwierzył, że regularnie nawiedzam okulistów. ja z kolei ciągle nie wierzę w to, co zobaczył. jeszcze trochę i zacznę głosić dziwne teorie…

Opublikowane w: on piątek, 10.07.2009 at 23.15 Komentarze (4)

zagraj to jeszcze raz, Sam

wiem, ta pieśń już była. ale… nad horyzontem błyska się i słychać szczęk żelaza. nigdy nie będzie takiego lata.

Opublikowane w: on środa, 08.07.2009 at 22.52 Komentarze (5)

a mogło być tak pięknie

– słuchajcie, tu dzieje się coś dziwnego — powiedział M., schodząc na śniadanie. — na półpiętrze spotkałem… żabę.
– pocałowałeś ją?

zaba1

zaba2

nie pocałował.

Opublikowane w: on sobota, 04.07.2009 at 12.23 Komentarze (9)