kocie historie

od środowego popołudnia Pannacotta nosi kaftan bezpieczeństwa. oczywiście nie polubiła go, uparcie stara się przegryźć rzepy i gumki. na nic moje zapewnienia, że wygląda w tym kubraczku gustownie… prawda?

nie wiem, czy to efekt szoku pooperacyjnego, czy wpływ zmian hormonalnych, ale kocinka zrobiła się jeszcze bardziej kochana. wszystkie chwile, których nie przesypia na posłaniu, stara się spędzić ze mną. ponieważ już wcześniej nie zwykła wskakiwać na kolana, teraz tym bardziej nie robi tego: siada koło fotela i domaga się, żeby ją podnieść (prawdziwa księżniczka!). tak pracujemy, piszemy, uczymy; podobnie czytamy, tyle że raczej na kanapie. aha, planujemy opracować korespondencyjny kurs czułości dla zaprzyjaźnionych kotów.

teraz wątek motoryzacyjny, a na końcu apel.

w piątek (chyba tuż po 15) zamówiłam taksówkę, żeby pojechać do lecznicy. 5 minut przed wyjściem z domu odebrałam telefon — pani nieskładnie tłumaczyła, że nie mogą teraz zrealizować kursu, że trzeba czekać itd. po serii moich pytań i próśb wydusiła z siebie w końcu: bo kierowcy nie chcą jeździć z kotami. jakby nie mogła powiedzieć tego pół godziny wcześniej… trudno. zadzwoniłam do dwóch innych korporacji — w obu usłyszałam podobną odpowiedź: nawet jeśli zwierzę będzie przewożone w zamkniętym kontenerze, obowiązuje dopłata. sporo wyższa niż koszt kursu ode mnie do weterynarza. nie wytrzymałam, rozpłakałam się. zapakowałam Pannacottę razem z transportówką w zimowy ochraniacz, po czym pojechałam autobusem.

jeśli znacie jakieś przyjazne taxi, dajcie znać. będziemy wdzięczne.
ministerstwoslow [@] gmail.com

Opublikowany w: on niedziela, 20.04.2008 at 23.43 Komentarze (22)

nim stanie się tak

mylą mi się pracowite niedziele z leniwymi poniedziałkami. zapędy rewolucyjne uległy osłabieniu, napisane kiedyś entuzjastyczne manifesty czekają w czeluściach komputera, niegdysiejsze plany wydają się zbyt śmiałą szarżą. za dużo znaków zapytania, za mało wiary w siebie i w sens tego, co chciałabym zrobić. pewnie, tak jest bezpieczniej — tkwić w jednym punkcie i odgrażać się, że kiedyś pokażę im, oj, pokażę…

tymczasem koci bogowie wysłuchali próśb i zdjęli czar z Pannacotty (chyba złożę im w ofierze gar tłustej śmietanki). wracają do łask wszystkie zabawki, przysmaki oraz ulubione zajęcia: gra w piłkę, polowanie na ptaki i stukające w okno gałęzie drzewa. jak dobrze, znów mogę cieszyć się miłym, grzecznym i cichym towarzystwem. a podczas dzisiejszego przeglądu nadkocia i podkocia umówimy się na zabieg.

…nim stanie się tak, jak gdyby nigdy nic: Voo Voo - Nim stanie się tak

Opublikowany w: on poniedziałek, 07.04.2008 at 14.32 Komentarze (0)

co słychać?

miauczenie, jęki, westchnienia, wycie, zawodzenie… moje niewinne kociątko zamieniło się w demona seksu. o ile w ciągu dnia da się to wytrzymać, noce są traumatyczne — szczególnie dla sąsiadów, ja już chyba przywykłam. siedzę z Pannacottą na podłodze albo na kanapie, zabawiam ją, zagaduję, głaskam i ślicznie proszę, żeby nie krzyczała aż tak. nad ranem obie padamy.

próbuję nie zwariować, a w międzyczasie pracować, spać, czytać, zdobywać rowerowo bliższe i dalsze okolice.

koci bogowie, zlitujcie się nad nami…

Opublikowany w: on sobota, 05.04.2008 at 18.47 Komentarze (4)

kocie porno

stało się. od kilku dni Pannacotta składa mi niemoralne propozycje, a najzwyklejsze gesty (np. czesanie, głaskanie) myli z czynnościami o zdecydowanie innym charakterze. co jakiś czas włącza też kocią syrenę, nosi pupę wyżej niż głowę, w przypływach entuzjazmu tarza się zachęcająco po dywanie. niekiedy prezentuje swoje wdzięki reszcie świata. na szczęście okno jest zamknięte — inaczej niedługo zostałabym babcią…

porno.jpg

wiosna, Panie i Panowie!

Opublikowany w: on środa, 02.04.2008 at 1.12 Komentarze (7)

Międzynarodowy Dzień Kota

święto czy nie, Pannacotta musi wiedzieć, co się dzieje w domu. zwykle osobiście nadzoruje wszystkie prace porządkowe — tu sprawdza, czy na pewno wyrzuciłam papiery z kosza…

kosz.jpg

…jednak większą przyjemność sprawia jej wprowadzanie, a nie poskramianie chaosu.

zapytana, co chciałaby dostać w wyjątkowym kocim dniu, odmiauknęła, że ma ochotę na tort polędwicowo-rybny.

a ja? cóż, kolejny raz dochodzę do wniosku, że łatwiej posprzątać rzeczy niż myśli. natomiast jeśli chodzi o świętowanie, także tę okazję mogłabym uczcić Guinnessem z sokiem porzeczkowym (smak Londynu, mmm).

Opublikowany w: on niedziela, 17.02.2008 at 15.56 Komentarze (8)

wiosna, panie sierżancie?

dałam się nabrać na styczniową wiosnę — i mam za swoje. już nawet planowałam pierwszą triumfalną przejażdżkę rowerową, ale chyba lepiej, że do niej nie doszło. za zbyt śmiałe zamiary dosięgła mnie zemsta zimy: siedzę zawinięta w koc i szalik, próbuję przypomnieć sobie domowe sposoby walki z bólem gardła.

ciepły wiatr i trochę słońca sprawiły, że poczułam potrzebę zmian. chociaż zaczęłam niewinnie, czyli od fryzury, marzy mi się coś bardziej spektakularnego… jakaś życiowa rewolucja. niezbyt groźna, ale z przytupem. żeby potem móc powiedzieć z pełnym przekonaniem oraz poczuciem spełnionej misji: HA!

Pannacotta też uwierzyła w wiosnę — zrobiła się niezwykle rozmowna i zalotna. jest stuprocentową kobietą, co przejawia się m.in. zamiłowaniem do torebek oraz biżuterii. wiadomo: z torbami można walczyć, podgryzać je albo wchodzić do środka. a te papierowo-zakupowe idealnie nadają się na kryjówkę. kot w torbie (proszę nie mylić z kotem w worku) wygląda tak:

kocia_torba.jpg

natomiast kolczyki, korale czy pierścionki sprawdzają się przede wszystkim jako zabawki. oczywiście najpierw trzeba wdrapać się gdzieś, żeby zrzucić je na podłogę — to dopiero frajda!

wiosna, panie sierżancie. właśnie w styczniu. czemu nie?

Opublikowany w: on niedziela, 13.01.2008 at 22.46 Komentarze (11)

kocia muzyka

[przyznaję: podejrzane gdzie indziej]

Opublikowany w: on niedziela, 06.01.2008 at 3.25 Komentarze (4)

Pannacotta dziwi się światu

Pannacotta Ipanema odkryła dziś, że woda — szczególnie w dużych ilościach — jest mokra (bardzo ją to zdezorientowało), a koty jednak nie powinny wchodzić do wanny, szczególnie gdy ta została wcześniej napełniona. ja natomiast przekonałam się, że wysuszenie żałośnie wyglądającej istoty jest arcytrudną sztuką: oczywiście nie obyło się bez prychania, drapania, wierzgania, dramatycznego pomiaukiwania oraz desperackich prób ucieczki.

wyschnięta i wyspana zachowuje się, jakby nic nie zaszło — leży na moich kolanach, łaskawie pozwala głaskać się i drapać za uszkiem. na okrrrutnie mroźne wieczory polecam takie mruczące okłady. kocich kąpieli nie polecam.

Opublikowany w: on piątek, 04.01.2008 at 1.41 Komentarze (10)

ludzkim głosem

Pannacotta jest bardzo cichą istotą. niewiele miauczy, nie urządza scen, nawet z ptakami rozmawia niemal bezgłośnie. często otwiera pyszczek jak do miauknięcia, po czym rezygnuje z wydania dźwięku. zastanawiam się, co powie dziś wieczorem… na pewno zrobi to szeptem.

trwa emigracja wewnętrzna. nie jest mi ani świątecznie, ani wesoło — nic na to nie poradzę. kiedy słyszę te wszystkie lukrowane pioseneczki i pobrzękiwanie dzwonków sań, robię się agresywna.

za trzy dni będzie po wszystkim.

Opublikowany w: on poniedziałek, 24.12.2007 at 3.16 Komentarze (4)

ginger girls

w sam raz na grudniowy wieczór: dwie rude panie i jedna zimowa pieśń (oraz smutny rower, który nie może doczekać się wiosny).

pannacotta.jpg

pół roku temu słyszałam to na żywo.
pół roku temu — tak niewiarygodnie dawno…

Opublikowany w: on poniedziałek, 10.12.2007 at 1.12 Komentarze (5)