inne ważne pytania

czy dwie ulubione czapki zgubione w trzy dni załatwiają limit strat garderobianych na cały bury sezon jesienno-zimowo-wiosenny?

czy ktoś jeszcze zamierza mi się oświadczyć? jeśli tak, to proszę nie zwlekać, gdyż konkurencja jest spora: w ciągu tygodnia zrobiły to prawie trzy osoby…

czyż tytuł „Robert Korzeniowski odszedł z TVP” nie jest przezabawny?

Opublikowane w: on poniedziałek, 09.11.2009 at 7.30 Komentarze (3)

Robbie Rabbit i kraina zachcianek

weekend rozpust i zachcianek (od jutra, jak mniemam, znów będę rozsądna). nie, migrena zdecydowanie do nich nie należy, ale za to grzanki z żółtym serem… ach, szczyt marzeń kulinarnych podczas miesiąca drastycznej niekompatybilności żywieniowej z resztą świata. albo taka baba, jedyna słuszna, urodzinowa, ziemniaczana. oraz cava, jeszcze z czczenia czwartku (publicznie oświadczam, że osobiście skopię sobie tyłek, jeśli nie kupię wreszcie kompletu kieliszków — bo wciąż nie nastąpiła zmiana warty po tych potłuczonych). i pierwsze tabletki na przebudzenie. będzie dobrze. (osssss). jest dobrze.

zachcianka do zrealizowania — impreza jak z krainy czarów (kto się przyłączy?). co prawda ubiegł mnie Robbie Rabbit

…ale tak uroczo mu to wyszło, że wybaczam. piękny teledysk, prawda? (kto się boi Tima Burtona? i też nie może się doczekać?).

Opublikowane w: on at 0.00 Komentarze (1)

pląs okolicznościowy*

oto odpowiedni układ choreograficzny na dziś:

właściwie szukałam jeszcze innej wersji, ale znalazłam, ekhm, tylko to — barbarzyńska jakość i takiż dubbing. całe szczęście, że Barry White nie śpiewa po niemiecku ;)

* bo mam bardzo śliczne wyniki i nie muszę TAM jeździć przez rok.

Opublikowane w: on czwartek, 05.11.2009 at 23.22 Komentarze (7)

3, 2, 1…

czas rozpocząć trzydniowy maraton kontrolny w najbrzydszym szpitalu świata. będę dzielna jak zwykle. i aspołeczna jak zwykle (te cholerne Polaków w kolejce do onkologa rozmowy…). i tradycyjnie postraszę demony obcasami, sukienkami, rzęsami. hola, hola, niech wiedzą, z kim mają do czynienia!

Opublikowane w: on wtorek, 03.11.2009 at 7.30 Dodaj komentarz

Cat Cruiser

któregoś dnia (raczej któregoś dnia niż którejś nocy) przyśnił mi się przecudnej urody czarny cruiser z kocim ogonem. wyglądał mniej więcej tak:

cat-cruiser1

cat-cruiser2

rysunek jest oczywiście mniej przecudny od oryginału ze snu, proszę nie wnikać w szczegóły anatomiczno-techniczne (i nie spodziewać się zbyt wiele po osobie zmagającej się z zapaleniem oskrzeli oraz brakiem pewnej substancji we krwi).

Opublikowane w: on sobota, 31.10.2009 at 15.39 Komentarze (18)

względność. teoria i praktyka.

zabawna sprawa: nie mam poczucia, że działam wolniej niż zazwyczaj — raczej zdaje mi się, że czas znacznie szybciej mija. to się nazywa teoria względności w praktyce.

a podczas jogi ziewam nieprzyzwoicie, bywa, że rozważam zaśnięcie w jakiejś asanie-torturze, np. przy rozciąganiu przodów ud. po zajęciach: M.: wiesz, właściwie wszystkie pozycje, które robiliśmy, były pobudzające… J.: aha, porozmawiamy o tym za półtora miesiąca. to się nazywa teoria względności w praktyce jogi.

Opublikowane w: on poniedziałek, 26.10.2009 at 18.00 Dodaj komentarz

apokalipsia

– uprzejmie donoszę, że w piątek jeszcze lulici zawita. postanowiła ustatkować się i nie balować. może przyjdzie w koszulce Coelho… Coelho? Coehlo? nigdy nie wiem, jak się go pisze.
– olaboga, nadchodzi apokalipsa.
– żeby tylko olaboga, armagedon i apokalipsia!
– mówię o ustatkowaniu w piątek (bo koszulki owe to już wiadomo).
– jako i ja.
– Coelho, się to pisze.
– gupio jakoś ;>
– …najpierw był chłopak Joli Rutowicz, związek Nergala i Dody; pijany doktor L. spowodował wypadek; nobel dla Obamy; koszulki z Coelho; a jeszcze mówią, że Feel się rozpada…
– a teraz lulu…
– koniec świata, jak nic. jak się jeszcze okaże, że „Moda na sukces” się kończy, to już będzie pewne. „wszystko runie już niedługo… ale jeszcze trochę czasu”. akurat na scra. w miłym towarzystwie.

wystąpiły: bergisel, just, lulu (zaocznie).
nie wystąpili: Coelho, Doda, Feel, Jola Rutowicz i jej chłopak, obsada „Mody na sukces”, Nergal, Obama, pijany doktor L. i nie wystąpią.

Opublikowane w: on środa, 21.10.2009 at 15.40 Komentarze (11)

chleb się, chlebie

wcale nie dlatego, że dziś jest Międzynarodowy Dzień Chleba — po prostu zbiegły się okoliczności: punkt kulminacyjny dojrzewania mojego zakwasu oraz owo święto.

chleb_1

chleb_3

chleb_2

pierwszy prawdziwy chleb na pierwszym prawdziwym zakwasie. oliwa z oliwek, balsamico, sól. samozachwyt gratis. oczywiście wiem, że późne jedzenie kolacji jest nierozsądne — ale przecież nie mogę być rozsądna w takiej sytuacji :)

Opublikowane w: on piątek, 16.10.2009 at 23.32 Komentarze (22)

sen (nomen omen) zimowy

postanowiłam nie przyjmować do wiadomości tego, co dzieje się za oknem. to nie takie trudne, jak mogłoby się wydawać — choćby dlatego, że większość czasu zajmuje mi rywalizowanie z Pannacottą o tytuł Naczelnego Spacza w naszym gospodarstwie domowym. jeszcze kilka dni i wysunę się na prowadzenie! (ale nie ukrywam: poczucie totalnego, organicznego zmęczenia jest deprymujące). cóż, byle do wiosny — czyli do listopada, w pewnym sensie.

Opublikowane w: on środa, 14.10.2009 at 19.34 Komentarze (4)

dwa

to jest ważny dzień. trochę jak urodziny — albo nawet bardziej. na szczęście po dwóch latach nie dopada mnie paraliżujący strach, kiedy zamiast „ontologiczny” niechcący napiszę bliższe mi słowo „onkologiczny”. napisałam tak wczoraj, po czym… roześmiałam się.

dwa lata. tyle zmian, tyle wydarzeń… dwa dobre lata. oby tak dalej. można życzyć — nie tylko dobrych snów (z okazji odstawienia leków, w ramach przygotowania do badań). można też śpiewać albo mruczeć kołysanki, dostarczać lektury i filmy, proponować spacery czy inne rozrywki (jednak nie gwarantuję, że nie zasnę w trakcie). nie można dokarmiać — przynajmniej na słono, z jodem (żebym nie świeciła w listopadzie). a teraz… dobranoc się z Państwem. na czas jakiś.

Opublikowane w: on piątek, 09.10.2009 at 3.16 Komentarze (8)