lato. takie jak trzeba. rowerowe poranki (kontrolna dawka adrenaliny drogowej pomaga obudzić się na dobre). przejażdżki wzdłuż Wisły, prawie jak wakacje. nawet zmoknięcie od czasu do czasu. no i mam nowe ulubione pojęcie: czynny żal :)
piosenki na rower
czas powrócić do niegdysiejszego wątku muzyczno-rowerowego:
„everything seems to look as it should”, tere fere… przecież Lilka jedzie złą stroną ulicy!
czy przypadkiem ktoś wie, o czym śpiewa ta pani?
z cyklu „cycle chic”
buty na obcasach wdrożyłam, pora dobierać szminkę pod kolor bicykla (róż albo karmin, żeby pasował do siodełka i gripów). tymczasem, w oczekiwaniu na bardziej rowerową pogodę, pioseneczka przechwycona z CCC:
a pan nie dobiegł :)
podwójna inauguracja
niniejszym: sezon rowerowy, po trzech miesiącach od zakończenia poprzedniego, uważam za otwarty. sezon łyżwiarski, po, uwaga, ćwierćwieczu, również. bilans: wszystkie kałuże moje. potłuczone kolana. ale to nic.
rowerowe!
czekając na wiosnę i uroczystą inaugurację sezonu rowerowego (ogłoszenia drobne: zamienię neurozę na cyklozę), zbieram pieśni na temat.
nostalgiczne:
klasyczne:
psychodeliczne:
Janerkowe:
pedalare, pedalare, pedalare… radosne takie:
osobny rozdział stanowią teledyski z rowerami:
podpatrzony niegdyś u Królika:
i całkiem niedawno na blogu Łódź Cycle Chic:
a teraz coś z zupełnie innej beczki:
z pewnością coś pominęłam — jeśli znacie inne pieśni rowerowe, śmiało przysyłajcie linki!
listopad da się?
a było tak: jedno z nas zostało odkurzone, drugie ubrało się w kilka warstw docieplająco-przeciwwietrznych oraz rękawiczki, czapki, szaliki, nauszniki — po czym ruszyliśmy na południe. ach… słońce świeciło, Beautiful Stranger popiskiwał z radości, a ja uśmiechałam się przez całą przejażdżkę. trzeba to powtórzyć, jeśli tylko jego ponurość listopad pozwoli. może jutro? ktoś się przyłączy?
Cat Cruiser
któregoś dnia (raczej któregoś dnia niż którejś nocy) przyśnił mi się przecudnej urody czarny cruiser z kocim ogonem. wyglądał mniej więcej tak:


rysunek jest oczywiście mniej przecudny od oryginału ze snu, proszę nie wnikać w szczegóły anatomiczno-techniczne (i nie spodziewać się zbyt wiele po osobie zmagającej się z zapaleniem oskrzeli oraz brakiem pewnej substancji we krwi).
wymiana uprzejmości
po tym, jak zwróciłam uwagę jakiejś pani, że porusza się ścieżką rowerową, podczas gdy chodnik jest obok, towarzyszący jej pan kopnął mnie w rower.



