pląs okolicznościowy*

oto odpowiedni układ choreograficzny na dziś:

właściwie szukałam jeszcze innej wersji, ale znalazłam, ekhm, tylko to — barbarzyńska jakość i takiż dubbing. całe szczęście, że Barry White nie śpiewa po niemiecku ;)

* bo mam bardzo śliczne wyniki i nie muszę TAM jeździć przez rok.

Opublikowane w:  on czwartek, 05.11.2009 at 23.22 Komentarze (10)

3, 2, 1…

czas rozpocząć trzydniowy maraton kontrolny w najbrzydszym szpitalu świata. będę dzielna jak zwykle. i aspołeczna jak zwykle (te cholerne Polaków w kolejce do onkologa rozmowy…). i tradycyjnie postraszę demony obcasami, sukienkami, rzęsami. hola, hola, niech wiedzą, z kim mają do czynienia!

Opublikowane w:  on wtorek, 03.11.2009 at 7.30 Dodaj komentarz

dwa

to jest ważny dzień. trochę jak urodziny — albo nawet bardziej. na szczęście po dwóch latach nie dopada mnie paraliżujący strach, kiedy zamiast „ontologiczny” niechcący napiszę bliższe mi słowo „onkologiczny”. napisałam tak wczoraj, po czym… roześmiałam się.

dwa lata. tyle zmian, tyle wydarzeń… dwa dobre lata. oby tak dalej. można życzyć — nie tylko dobrych snów (z okazji odstawienia leków, w ramach przygotowania do badań). można też śpiewać albo mruczeć kołysanki, dostarczać lektury i filmy, proponować spacery czy inne rozrywki (jednak nie gwarantuję, że nie zasnę w trakcie). nie można dokarmiać — przynajmniej na słono, z jodem (żebym nie świeciła w listopadzie). a teraz… dobranoc się z Państwem. na czas jakiś.

Opublikowane w:  on piątek, 09.10.2009 at 3.16 Komentarze (8)

jesienny Jednorożec

powrotami. przypadkami. jesień się zaczyna. taka prawdziwa, taka złota. chociaż nie ma ani przypadków, ani powrotów (w pełnym słowa znaczeniu), ani tym bardziej wzorca złotej jesieni (jak platynowy święty kilogram z Sèvres).

zatem nie-przypadkiem wróciłam do Krakowa dokładnie dwa lata po tamtej wycieczce. na obrzeża miasta właściwie. na warsztaty psychoonkologiczne do dobrego Jednorożca.

wyjechałam stamtąd z głową pełną światła (że się wyrażę dość metafizycznie). wszystko było ważne: potwierdzenie przeczuć, że całkiem sama wykonałam kawał dobrej roboty; proste narzędzie do trudnych zadań; odzyskana zwykła zabawa i niezwykła radość; to jedno „Dzika Kotko” na do widzenia…

a w domu, jak to w domu: wysłuchuję mruczanek Pannacotty, przygotowuję zapasy suszonych pomidorów.

Opublikowane w:  on niedziela, 27.09.2009 at 23.11 Komentarze (1)

kolonie

drugie kolonie z jogą w tym sezonie. pierwsze były zaawansowane, te — specjalnej troski psychoonkologicznej.

zaniżanie, zawyżanie, niedoszacowanie

zaniżałam średnią wieku (powinnam przywyknąć) i zawyżałam poziom sprawności (jakże miłe ochy, achy). i byłam postrzegana jako osoba towarzysząco-wspierająca, nówka nieśmigana, a nie bezpośrednio dotknięta. natomiast szacowanie mojego szanownego wieku na najwyżej 25 lat to ostatnio standard.

nieuleczalni malkontenci

bo śniadanie nie tak podane, obiadokolacja za późno, bo hotel taki zgrzebny, a w tamtym roku były jeszcze inne zajęcia… nie, nie chodzi o huraoptymizm i naiwną afirmację — raczej o wyciąganie wniosków (z tego, co każdy z NAS przeszedł) czy docenianie dobrego Jednorożca.

jak to robią damy

trzeciego wieczora, ku uciesze dam, wyciągnęłam z torby wino: najbardziej wykwintną w okolicy byczą krew. kiedy dama Ł. snuła wspomnienia (jak to w młodości, pewnego razu w sylwestra…), dama E. (świeżo naświetlona) poczuła gwałtowny dyskomfort, oddaliła się więc do toalety w wiadomym celu. po chwili wróciła, usiadła z gracją (oraz z nóżką na nóżkę) — i, jak gdyby nigdy nic, zapytała: „co było dalej?”.

nagroda

w nagrodę za asany „dla wytrwałych”, „dla rozciągniętych” czy „dla chętnych” stawałam na rękach :)

międzyczas…

plazowo

(fot. Tercybiades)

…oczywiście spędzałam nad morzem. kolejny raz stwierdziłam, że powinnam gdzieś tam zamieszkać.

Opublikowane w:  on sobota, 15.08.2009 at 18.14 Komentarze (5)

przegląd

nic na to nie poradzę, że za każdym razem, kiedy tam jadę, jestem aż tak zdenerwowana. nawet jeśli to wizyta bardziej kurtuazyjna niż kontrolna, bo przecież mam ze sobą komplet ślicznych wyników badań…

następny przegląd onkologiczny w listopadzie. duży, trzydniowy. znowu będę świecić.

Opublikowane w:  on środa, 21.01.2009 at 19.28 Komentarze (7)

jednak

jednak za każdym razem przychodzi ten strach, z zewnątrz prawdopodobnie niezrozumiały. taki, z którym trzeba zmierzyć się sam na sam. co dalej? dalej jest ulga, też nie do opisania. i niech tak zostanie.

na przegląd onkologiczny trzeba stawić się z wynikami badań. już wiem, 21 stycznia będę spokojniejsza.

blizna blednie.

Opublikowane w:  on środa, 14.01.2009 at 22.30 Komentarze (4)

„r” jak rok

minął. właśnie dziś. inwazja wspomnień, odczuć (druga morfina gratis), obrazów. na pamiątkę zapasowy uśmiech, wyrżnięty między obojczykami. trafiłam niedawno na jakieś stare zdjęcie — i zdziwiłam się brakiem blizny: jak to? przecież ona jest tam od zawsze!

trochę patetycznie, trochę metafizycznie. bo teraz wszystko jest bardziej, czas płynie inaczej… a ten rok to prezent. oby kolejne lata były równie dobre. oby były.

Opublikowane w:  on czwartek, 09.10.2008 at 21.19 Komentarze (8)

czasami

czasami mam problem z czasem. przecież dawno, niedawno, miesiąc, rok to pojęcia bardziej niż względne, chwilami aż nierealne… nieprawdaż?

miesiąc temu wracałam z koncertu pomarańczowym mostem. oczywiście nie uwierzyłabym, gdyby ktoś powiedział mi wtedy, co z tego wyniknie. właściwie wciąż nie mogę nadziwić się, że nagle… jest dobrze (wbrew temu, co niekiedy dzieje się w głowie albo we krwi).

natomiast przed rokiem usłyszałam:
– echogeniczność nieco nierównomierna, bla, bla, bla, bez wyraźniejszych zaburzeń perfuzji, bla, bla. w środkowo-dolnej części płata prawego widoczny nieunaczyniony guzek o niskiej echogeniczności. wskazana bla, bla, nie stwierdzam bla, bla, odczynowe bla, bla.
– co to znaczy? — zapytałam.
– to może znaczyć wszystko — odpowiedział pan lekarz.
i chociaż mogło znaczyć wszystko, jak się miesiąc później okazało, znaczyło „rak”. dziś to już czas przeszły. oby tak zostało.

na zakończenie będzie pieśń — tradycyjnie nie całkiem na temat, ale za to okrutnie piękna. ponieważ system raczył zastrajkować, proszę sobie kliknąć –> aby obejrzeć/posłuchać.
aha, chcę takie szpilki :)

Opublikowane w:  on środa, 23.07.2008 at 14.53 Komentarze (7)

***

stukot obcasów płoszy demony.
następny przegląd dopiero w styczniu.

Opublikowane w:  on piątek, 07.03.2008 at 23.50 Komentarze (6)