wiosną pod latarniami

– …a wiesz, że jest w Warszawie taka uliczka, na której funkcjonuje oświetlenie gazowe? wąska, jednokierunkowa, z niską zabudową starych Bielan. unoszący się w powietrzu specyficzny zapach, mdłe światło. cudeńko (prawie) w środku miasta.
– pokaż!
– pokażę, na wiosnę. ale założysz szpilki, prawda?
– dopiero na wiosnę? szpilki mogę obiecać.
– bo ta ulica jest taka rowerowa…
– no dobrze, jesteśmy umówieni. wiosną.
– wiosną pod latarniami. póki co na wino?

(pewnego razu w październikowy wieczór)

Opublikowany w: on piątek, 18.04.2008 at 13.40 Komentarze (9)

z zaskoczenia

wiosna wzięła mnie z zaskoczenia. przez to nieszczęsne przewlekłe przeziębienie nie zauważyłam, kiedy zrobiło się zielono i kwitnąco, więc podczas wczorajszego spaceru w Łazienkach rozglądałam się z niedowierzaniem, jakby wszystko dookoła było scenografią, którą ktoś za chwilę zdemontuje.

wiosenna euforia, wiosenne porządki, wiosenna Kota…

…która nie ma (zielonego?) pojęcia, co ją jutro czeka. ja wiem, dlatego już denerwuję się: biedactwo zostanie wysłane w senną podróż i pokrojone.

Opublikowany w: on wtorek, 15.04.2008 at 16.23 Komentarze (13)

delicate

na sny — te przedziwne (blogowo-listowne, z nutką czułości oraz elementem zaskoczenia) i te złe, zapętlone, w znajomej scenerii. na pobudki nad ranem. na niedoleczone historie gardłowe. na smutki z konsekwentnie przemilczanych przyczyn. na znaki zapytania.
taka delikatna pieśń:

it’s not that we’re scared
it’s just that it’s delicate

Opublikowany w: on niedziela, 13.04.2008 at 22.31 Komentarze (7)

!!!

nie, nie jestem zła. jestem wściekła.

o jeden telefon za dużo, o jeden mail za daleko. ale to dobrze, może właśnie tego potrzebowałam — silnego impulsu, żeby wreszcie coś zrobić. mam ogromną nadzieję, że jutro rano i przez kolejne dni ta wściekłość będzie równie konstruktywna i motywująca, taka, która zamienia się w prawdziwy zapał. że kolejny raz nie podwinę ogona pod siebie i nie powiem: oczywiście, już, zaraz.

przypomniało mi się rzucone kilka dni temu (ot, tak, od niechcenia) zdanie: każda porządna rewolucja zaczyna się od planu nie do zrealizowania.

a zatem… do dzieła!

Opublikowany w: on czwartek, 10.04.2008 at 23.31 Komentarze (10)

słodko-gorzki

bury nastrój, bury dzień. a może słodko-gorzki, jak piosenka dnia:

polecam rytmiczne tupanie nóżką i bębnienie palcami o blat biurka.

Opublikowany w: on wtorek, 08.04.2008 at 11.21 Komentarze (6)

nim stanie się tak

mylą mi się pracowite niedziele z leniwymi poniedziałkami. zapędy rewolucyjne uległy osłabieniu, napisane kiedyś entuzjastyczne manifesty czekają w czeluściach komputera, niegdysiejsze plany wydają się zbyt śmiałą szarżą. za dużo znaków zapytania, za mało wiary w siebie i w sens tego, co chciałabym zrobić. pewnie, tak jest bezpieczniej — tkwić w jednym punkcie i odgrażać się, że kiedyś pokażę im, oj, pokażę…

tymczasem koci bogowie wysłuchali próśb i zdjęli czar z Pannacotty (chyba złożę im w ofierze gar tłustej śmietanki). wracają do łask wszystkie zabawki, przysmaki oraz ulubione zajęcia: gra w piłkę, polowanie na ptaki i stukające w okno gałęzie drzewa. jak dobrze, znów mogę cieszyć się miłym, grzecznym i cichym towarzystwem. a podczas dzisiejszego przeglądu nadkocia i podkocia umówimy się na zabieg.

…nim stanie się tak, jak gdyby nigdy nic: Voo Voo - Nim stanie się tak

Opublikowany w: on poniedziałek, 07.04.2008 at 14.32 Komentarze (0)

co słychać?

miauczenie, jęki, westchnienia, wycie, zawodzenie… moje niewinne kociątko zamieniło się w demona seksu. o ile w ciągu dnia da się to wytrzymać, noce są traumatyczne — szczególnie dla sąsiadów, ja już chyba przywykłam. siedzę z Pannacottą na podłodze albo na kanapie, zabawiam ją, zagaduję, głaskam i ślicznie proszę, żeby nie krzyczała aż tak. nad ranem obie padamy.

próbuję nie zwariować, a w międzyczasie pracować, spać, czytać, zdobywać rowerowo bliższe i dalsze okolice.

koci bogowie, zlitujcie się nad nami…

Opublikowany w: on sobota, 05.04.2008 at 18.47 Komentarze (4)

kocie porno

stało się. od kilku dni Pannacotta składa mi niemoralne propozycje, a najzwyklejsze gesty (np. czesanie, głaskanie) myli z czynnościami o zdecydowanie innym charakterze. co jakiś czas włącza też kocią syrenę, nosi pupę wyżej niż głowę, w przypływach entuzjazmu tarza się zachęcająco po dywanie. niekiedy prezentuje swoje wdzięki reszcie świata. na szczęście okno jest zamknięte — inaczej niedługo zostałabym babcią…

porno.jpg

wiosna, Panie i Panowie!

Opublikowany w: on środa, 02.04.2008 at 1.12 Komentarze (7)

dzień kobiet

wygląda na to, że Pannacotta staje się prawdziwą kobietą. tylko czy musi przy tym przeraźliwie miauczeć?

a ja znów sypiam z termoforem (przewiało, auć). no tak: stara panna, termofor, kot… powinnam jeszcze zacząć szydełkować albo zająć się haftem krzyżykowym. to by było coś!

Opublikowany w: on sobota, 29.03.2008 at 13.14 Komentarze (18)

27.03

dzień podróży w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara, dzień rozmyślań o tym, w którym punkcie jawa zamienia się w sen, co z tego wynika i jak długo może boleć. tym razem spokojniej niż rok czy dwa lata temu. czas jest funkcją pamięci? pamięć funkcją czasu? niewątpliwie jedno ma z drugim związek.

tyle wydarzyło się od tamtej pory (niekiedy zdaje mi się, że za dużo)… jednak wciąż są sprawy, których nie rozumiem. i pewnie nie zrozumiem, bo tak to jest, jeśli dotknie się Tajemnicy.

printer.gif

lubię to zdjęcie — chociaż jest nieostre i źle wywołane.
lubię je właśnie dlatego.

sztab_1985.jpg

wspomnienia też zmieniają kolory.

Opublikowany w: on czwartek, 27.03.2008 at 17.55 Komentarze (4)